Ilość wyświetleń: 34

Kobiety jadą do prezydenta, premier jedzie na Śląsk

Kobiety z czterech kopalń przeznaczonych do likwidacji pojechały dziś rano do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Są wśród nich pracownice tych zakładów oraz żony zatrudnionych w nich górników.

Kobiety z czterech kopalń przeznaczonych do likwidacji pojechały dziś rano do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Są wśród nich pracownice tych zakładów oraz żony zatrudnionych w nich górników.

Kobiety zabrały ze sobą petycję, którą zamierzają przekazać prezydentowi. Podkreśliły w niej, że z dnia na dzień dowiedziały się, że ich kopalnie, miejsca pracy ich mężów i ojców mają zostać zlikwidowane. – Jesteśmy oburzone faktem, że ktoś lekką ręką skreśla nas, nasze rodziny, skazuje na życie w biedzie, skreśla nasze miasta, nasze małe Ojczyzny – napisały w petycji.

Podkreśliły, że nie będą biernie patrzeć na likwidację miejsc pracy i poprosiły Bronisława Komorowskiego o pomoc. – W tej walce na pewno nie zabranie nam determinacji. Dlatego gorąco prosimy Pana Prezydenta o pomoc. Wierzymy, że tylko Pan Prezydent jest dzisiaj w stanie przerwać koszmar naszych rodzin i doprowadzić do zmiany postawy rządu, która pozwoli wypracować program prawdziwej naprawy, a nie likwidacji polskiego górnictwa – czytamy w petycji.

– My chcemy tylko normalnie pracować i godnie żyć. Ja pracuję na tej kopalni od 30 lat. Gdzie ja znajdę teraz pracę? Żyjemy tutaj i wiemy, że tej pracy nie ma. Pójdę na zasiłek? A co zrobię po pół roku, kiedy zasiłek się skończy? Tu są rodziny, w których i mąż i żona pracują na kopalni, co się z nimi stanie? – pytała pani Bożena, pracownica kopalni Bobrek-Centrum, która do Warszawy pojechała razem z córką.  

W godzinach rannych we wszystkich kopalniach, które mają zostać zlikwidowane, odbyły spotkania związkowców z załogą. Po masówce w kopalni Bobrek-Centrum szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik poinformował, że dzisiaj o godz. 14.00 na Śląsk przyjedzie premier Ewa Kopacz.

Przewodniczący górniczej Solidarności relacjonując wczorajsze rozmowy związkowców z przedstawicielami strony rządowej, powiedział, że zanim doszło do zerwania rozmów, związkowcy udowodnili prezesowi Kompanii Węglowej, że wydobycie w kopalni Brzeszcze już w przyszłym roku może być ekonomicznie opłacalne. – Zarząd Kompanii Węglowej przyznał, że jest to prawda, ale mimo to trzeba tę kopalnię likwidować. Z tego wywnioskowaliśmy, że rządowi wcale nie zależy na ratowaniu polskiego górnictwa, ale na zamykaniu kopalń i oddaniu tego rynku komuś innemu – powiedział Jarosław Grzesik.

Zdaniem przewodniczącego górniczej Solidarności związkowcy są w stanie udowodnić, że wydobycie w każdej z 4 kopalń wytypowanych przez rząd do likwidacji może być opłacalne i że w normalnych warunkach będą one w stanie dalej funkcjonować.

Grzesik dodał, że jeżeli premier Ewa Kopacz jest zdeterminowana i bezwzględnie zamierza wprowadzić program restrukturyzacji górnictwa i likwidować kopalnie, to lepiej będzie jak się poda do dymisji. Górnicy oczekują bowiem, że dotrzyma ona tych deklaracji, które składała jeszcze kilka tygodni temu, gdy obiecywała, że żadna kopalnia nie zostanie zamknięta. Podobne deklaracje składał też premier Donald Tusk.

Szef górniczej Solidarności podkreślił, że protesty w tych miejscowościach, w których działają przeznaczone do wygaszenia kopalnie cały czas się rozszerzają i są organizowane przez lokalne społeczności. – Ci ludzie zdają sobie sprawę z tego, że jak poszczególne kopalnie zostaną zamknięte, to całe miasta przestaną funkcjonować – dodał.

 

Źródło oficjalna strona NSZZ Solidarność Region Śląsko – Dąbrowski.