Ilość wyświetleń: 223

Jarosław Grzesik: Obawiam się, że zabraknie znów węgla opałowego

Lato w pełni, ale zima nieubłaganie nadejdzie. Czy trzeba będzie znów importować węgiel? Na to i inne pytania w rozmowie z portalem netTG.pl Gospodarka – Ludzie odpowie Jarosław Grzesik, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność. 

– Przede wszystkim gratuluję wyboru na kolejną kadencję przewodniczącego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki, co z pewnością jest zwieńczeniem pańskiej aktywności na tym stanowisku w ubiegłych latach. Od razu też pozwalam sobie przytoczyć pańskie słowa wypowiedziane ponad rok temu: „powinniśmy się zastanowić, czy nie zweryfikować całej polskiej polityki energetycznej i czy rzeczywiście nie należy oprzeć własnego bezpieczeństwa energetycznego w oparciu o własne, rodzime nośniki energii, których mamy pod dostatkiem”. Czy znalazł się partner do dyskusji na ten temat?

– Zacznę od tego, że za nami konferencja sprawozdawczo-wyborcza. Zostało złożone sprawozdanie z pięcioletniego okresu działalności Rady Sekretariatu Górnictwa i Energetyki oraz Komisji Rewizyjnej. Przyjętych zostało kilka stanowisk: w sprawie wdrażania „Planu REPower EU” jako uzupełniania pakietu „Fit for 55, w sprawie polityki klimatycznej w Europie, zwiększenia nakładów na modernizację sieci energetycznej oraz sprzeciwu wobec prób likwidacji kompleksu Turów. Co się tyczy postawionego pytania, to powiem, że sytuacja przedstawia się beznadziejnie. Minęło półtora roku od rosyjskiej napaści na Ukrainę i tak naprawdę nie widzę żadnego postępu ani woli rozmów ze strony państwa, ani spółek węglowych do niego należących. Nie wydobywamy więcej węgla, tylko wręcz przeciwnie – mniej. Swoje bezpieczeństwo energetyczne opieramy na węglu importowanym, zakupionym po wysokich cenach oraz importowanym po wysokich cenach gazie. Do tego Komisja Europejska przyjęła szkodliwą politykę Zielonego Ładu. To wszystko ma wpływ na ciągły wzrost kosztów energii elektrycznej i cieplnej. Zielona religia forsowana przez Brukselę mocno daje się we znaki naszemu społeczeństwu. Z drugiej strony nie mamy wystarczającej ilości udostępnionego rodzimego surowca, czyli węgla. Choć dysponujemy jeszcze na szczęście wystarczającą liczbą złóż, żeby zaspokoić potrzeby polskiej energetyki i ciepłownictwa w najbliższych latach. Tymczasem wciąż słyszę deklaracje rządu, że nie będziemy tak szybko odchodzić od węgla. Dziwi mnie to bardzo, ponieważ w ślad za tymi deklaracjami nie wydarzyło się niestety nic, co miałoby zmienić tę niekorzystną sytuację, w której tkwimy. 

– A ma pan jakieś nowe informacje w sprawie notyfikacji umowy społecznej?

– Nie mam. Podobno strona polska nie dokonała stuprocentowych uzgodnień z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Prawdopodobnie ten proces nie został zaakceptowany albo do końca zweryfikowany. Szczerze powiedziawszy, to te informacje nie są dla nas w pełni jawne, więc nie mogę nawet powiedzieć, na jakim etapie znajduje się obecnie sprawa tej notyfikacji. Za to wiem jedno: Polska powinna oprzeć się w energetyce na naszym surowcu, na naszych źródłach energii. Podjęto jednak decyzję, że polska energetyka powinna jak najszybciej zostać oparta na atomie. A ja się pytam, skąd mamy brać paliwo do elektrowni jądrowych? Owszem, obecnie w wielu krajach świata jest ono dostępne. Ale za jakiś czas może okazać się, że sytuacja uległa zmianie, ponieważ powstały problemy, doszło do konfliktów, przewrotów albo wybuchu jakiejś kolejnej wojny. Dziś sytuacja na świecie jest bardzo niestabilna. Duże zasoby uranu są w Rosji i na Ukrainie, ale tam, jak wiadomo, już toczy się wojna. Zamiast opowiadać się za tym, co mamy, znowu poszukujemy sposobów na energetyczne uzależnienie się od innych krajów. 

– W sektorze węgla brunatnego też nie dzieje się dobrze. Zgodzi się pan z tym?

– Tak, i muszę od razu odwołać się do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, której powstania nie możemy się doczekać. Niewykluczone, że sprawa przeciąga się ze względu na negocjacje z bankami, które są wierzycielami dla poszczególnych jednostek mających wejść do NABE. Podejrzewam, że jest to proces trudny i przypomnę, że to właśnie w umowie dotyczącej NABE, zawartej pomiędzy stronami: rządową, pracodawców i związkową, znalazły się zapisy na temat tego, w jaki sposób funkcjonować mają kopalnie węgla brunatnego i elektrownie oparte na tym paliwie, które wejdą w skład tej nowej instytucji. Nie mamy niestety żadnej wiedzy o tym, jak rząd zamierza uregulować kwestie związane z dalszymi losami pracowników zatrudnionych w sektorze energetycznym poza NABE. Ten problem również należy jak najszybciej uregulować, żeby wszyscy zatrudnieni w energetyce mieli jasną wizję tego, co ich czeka i w jakiej rzeczywistości mają funkcjonować dalej. Chcę zwrócić uwagę na fakt, że nasze złoża węgla brunatnego są również zasobami strategicznymi i należy z nich w pełni korzystać. Węgiel brunatny jest, podobnie jak kamienny, bardzo istotnym elementem naszego bezpieczeństwa energetycznego. Nie rozumiem więc, z jakiego powodu nie próbuje się uzyskać koncesji na eksploatacje złoża w Złoczewie. Będziemy dalej przekonywać stronę rządową, aby po to złoże sięgnąć. 

– Lato w pełni, ale zima nieubłaganie nadejdzie. Trzeba będzie znów importować węgiel?

– Węgla mamy sporo, ale szkopuł w tym, że nie tego, który jest poszukiwany. Trudno będzie jesienią kupić węgiel sortowany w konkretnych sortymentach. Jeśli chodzi o energetykę, to mamy nadmiar surowca na zwałach. Obawiam się, że zabraknie znów węgla opałowego. Przy takich mocach produkcyjnych, jakie posiadamy w spółkach, pozostanie więc sięgnąć po surowiec z importu. 

– A co począć z tym zalegającym na zwałach?

– To jest pytanie do rządu. To rząd podjął decyzję, żeby sprowadzać węgiel, a nie wydobywać. Teraz powinien więc pomóc spółkom, które otrzymały polecenie, że mają węgiel sprowadzać. Te podmioty borykają się z problemem zapasu węgla na zwałach. Już dawno Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych miała problem rozwiązać, ale do dziś tak się nie stało. Jeszcze gorzej będzie, gdy surowiec ten trafi po cenach dumpingowych na rynek, zaleje go i wówczas przed rodzimymi producentami stanie kolejny problem, jak sprzedać własną produkcję. 

– Będą w tym roku kolejne podwyżki dla górników?

– Na pewno będą toczyły się negocjacje płacowe w każdej ze spółek. Ja nie mogę wychodzić przed orkiestrę i zapowiadać, co się będzie działo w kwestii wynagrodzeń, bo to jest rola przewodniczących naszych organizacji zakładowych, a także innych organizacji związkowych w nich działających. 

– Ostatnio pojawił się problem zróżnicowanych wynagrodzeń w jednej ze spółek i kto wie, może on dotyczyć także innych podmiotów. Jak odbiera pan ten problem?

– Uważam, że jeśli górnicy pracują w tej samej spółce, ale w różnych kopalniach, to ich zarobki powinny być porównywalne. Jeśli niektórzy koledzy odstają, to trzeba to zmienić. Dla przykładu Jastrzębska Spółka Węglowa ma duże możliwości finansowe. Od wielu lat cena węgla koksowego kształtuje się na wysokim poziomie i wydaje mi się, że takiego pracodawcę stać jest na wyrównanie zarobków. Mamy dobry moment, aby tego dokonać. Lecz jest to już problem moich kolegów z JSW, aby przeprowadzić w tej kwestii odpowiednie negocjacje. Z pewnością sobie poradzą, ponieważ nieraz już udowodnili, że potrafią skutecznie negocjować.

  • Foto: Kajetan Berezowski
  • Źródło: nettg.pl