Ilość wyświetleń: 16

Branżowy protest w stolicy

Ponad 2,5 tys. związkowców ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności jest już w Warszawie. Na początku akcji odbyły się demonstracje przed ośmioma ministerstwami. W trakcie pikiety przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz przypomniał, że początek tego ogólnopolskiego protestu miał miejsce na Śląsku i w Zagłębiu, gdzie 26 marca wszystkie działające w regionie związki zawodowe, ramię w ramię, przeprowadziły strajk generalny.

Ponad 2,5 tys. związkowców ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności jest już w Warszawie. Na początku akcji odbyły się demonstracje przed ośmioma ministerstwami. W trakcie pikiety przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz przypomniał, że początek tego ogólnopolskiego protestu miał miejsce na Śląsku i w Zagłębiu, gdzie 26 marca wszystkie działające w regionie związki zawodowe, ramię w ramię, przeprowadziły strajk generalny. W strajku uczestniczyli solidarnie pracownicy przemysłu metalowego, zbrojeniówki, motoryzacji, górnictwa, hutnictwa, energetyki, komunikacji miejskiej, służby zdrowia, oświaty i wielu innych branż. – Przed strajkiem wicepremier i minister gospodarki obiecał, że mimo strajku rozmowy z przedstawicielami protestujących będą kontynuowane. Ta obietnica nie została spełniona, podobnie jak inne obietnice tego rządu – powiedział Dominik Kolorz.

 


Przyjechaliśmy tutaj walczyć nie tylko o przemysł w naszym kraju i o miejsca pracy, ale jednym z głównych naszych postulatów jest doprowadzenie do zmian w ustawie o referendum ogólnokrajowym. W zeszłym roku zebraliśmy 2,5 mln podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego. Co wtedy zrobiła partia, która w nazwie ma słowo obywatelska? Powiedziała: my rządzimy i wasze podpisy wrzucamy do kosza. Jeśli tak postępuje ta koalicja rządząca to nie pozostaje nam powiedzieć nic innego tylko – Donaldzie Tusku, Januszu Piechociński! Idziemy po Was – zapowiedział szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Pod koniec pikiety związkowcy zanieśli do ministerstwa petycję do szefa resortu. Janusz Piechociński nie był obecny w ministerstwie. Delegację przyjął jeden z urzędników, który zapowiedział, że przekaże petycję i że ministerstwo rozważy, czy spotkać się z przedstawicielami związków jeszcze w tym tygodniu.

Grupa NSZZ Solidarność z ZG Sobieski w tym czasie była pod ministerstwem skarbu, jako służby porządkowe. W ministerstwie skarbu związkowcy również złożyli odpowiednie petycje i tak samo jak w pozostałych ministerstwach minister skarbu nie był obecny w swoim resorcie.

Po zakończeniu pikiet przed ośmioma ministerstwami: gospodarki, pracy, zdrowia, skarbu, transportu, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i rolnictwa demonstranci przeszli przed Sejm, gdzie odbyły się krótkie wystąpienia liderów związkowych, Solidarności”, OPZZ oraz FZZ,  którzy krytykowali rządzących za to, że nie znaleźli czasu na spotkanie z demonstrantami.Jak widać rządzący się obrazili, że my, jako obywatele tego kraju chcemy i będziemy się wypowiadać w ważnych dla nas sprawach – mówił Piotr Duda, szef Solidarności”- Dziękuję wam, że tu jesteście. Serce się cieszy widząc was tak wielu. Walczmy razem o więcej wolności w naszym kraju, walczmy o prawdziwą demokrację.

W proteście wzięło udział około 26 tys. manifestantów, czyli dwa razy więcej niż zapowiadano. Kilkuset związkowców zostało w „miasteczku namiotowym” pod Sejmem. Pozostali wyjeżdżają z Warszawy.

Przed sejmem wyrosło miasteczko namiotowe, które będzie przypominało rządzącym o naszych postulatach aż do soboty 14 września, gdy do stolicy ma przyjechać około 100 tys. Demonstrantów. Solidarność z ZG Sobieski w miasteczku zostaje do czwartku 12 września.

Zdjęcia Branżowy dzień protestu – Warszawa 11.09.2013 r. >>>

Dział informacji KZ NSZZ Solidarność ZG Sobieski.