Ilość wyświetleń: 178

Kłysz: Osiągnąć stabilizację

– Zaangażowanie załogi i mieszkańców Brzeszcz sprawiło, że zakład przetrwał. Żeby osiągnąć pełnię sukcesu, musimy osiągnąć stabilizację, co – jak sądzę – potrwa kilka lat, ale w końcu się stanie. Jestem o tym przekonany – mówi przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” ZG „Brzeszcze” Stanisław Kłysz, z którym rozmawiamy o sytuacji kopalni po przejściu do spółki Tauron Wydobycie i konsekwencjach dwuletniego okresu przejściowego, w trakcie którego przedsiębiorstwo zmieniało właścicieli.

 

– Zaangażowanie załogi i mieszkańców Brzeszcz sprawiło, że zakład przetrwał. Żeby osiągnąć pełnię sukcesu, musimy osiągnąć stabilizację, co – jak sądzę – potrwa kilka lat, ale w końcu się stanie. Jestem o tym przekonany – mówi przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” ZG „Brzeszcze” Stanisław Kłysz, z którym rozmawiamy o sytuacji kopalni po przejściu do spółki Tauron Wydobycie i konsekwencjach dwuletniego okresu przejściowego, w trakcie którego przedsiębiorstwo zmieniało właścicieli.

 

Solidarność Górnicza: – 1 grudnia 2016 roku, niecałe dwa lata po podpisaniu porozumienia kończącego strajk pracowników kopalń Kompanii Węglowej SA w obronie czterech kopalń przeznaczonych do likwidacji, kopalnia „Brzeszcze” stała się integralną częścią spółki Tauron Wydobycie. Jak NSZZ „Solidarność” ZG „Brzeszcze” ocenia połączenie zakładu z koncernem energetycznym w takiej właśnie formule?

 

Stanisław Kłysz, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” ZG „Brzeszcze”: – Górnicza „Solidarność” od dawna wspiera ideę konsolidacji całego górnictwa z energetyką. Uważamy, że jest to kierunek przyszłościowy nie tylko dla poszukującego rynków zbytu sektora wydobywczego, ale i dla polskiego sektora energetycznego, który w zdecydowanej większości produkuje energię z węgla – czy to kamiennego, czy to brunatnego. W „Brzeszczach” mieliśmy z kolei świadomość tego, że tylko idąc w tę stronę mogliśmy się uratować. Zarzucano nam cały czas, że nie jesteśmy w stanie sprzedać naszego węgla. Podawano przy tym bezzasadne argumenty – że ceny na rynku są niskie, że węgiel importowany jest lepszej jakości i szereg innych, na koniec zaś wniosek: kopalnię „Brzeszcze” trzeba zamknąć. Obierając kurs na konsolidację z koncernem Tauron, podjęliśmy decyzję słuszną – dzisiaj mogę tak powiedzieć ze stuprocentową pewnością. Dzięki wejściu w struktury Tauron Wydobycie SA zapewniliśmy sobie pełną gwarancję zbytu węgla.

 

SG: – A sam proces przechodzenia kopalni z firmy do firmy – najpierw z Kompanii do SRK, potem z SRK do spółki Nowe Brzeszcze Grupa Tauron, na koniec zaś z Nowych Brzeszcz do spółki Tauron Wydobycie – był płynny, czy też powodował chaos, który – siłą rzeczy – odbijał się negatywnie na funkcjonowaniu przedsiębiorstwa?

 

SK: – Przede wszystkim wyszliśmy z tego procesu poważnie osłabieni. Już Kompania Węglowa próbowała nas zlikwidować. Argumentem na rzecz zamknięcia kopalni były wtedy plany poprowadzenia drogi ekspresowej S1 przez pola wydobywcze KWK „Brzeszcze”. Teraz wiemy, że mieliśmy do czynienia z problemem całkowicie sztucznym, bo dzisiaj nikt nie widzi problemu, by wybudować trasę w wariancie alternatywnym, który nie zaszkodzi ani „Brzeszczom”, ani kopalni „Silesia”, ani środowisku naturalnemu. Potem trafiliśmy do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która w nas nie inwestowała, ani nie przygotowywała frontu wydobywczego na przyszłość. Polityka SRK sprowadzała się do wybierania węgla ze ścian już przygotowanych i zazbrojonych. Kopalnię „Brzeszcze” całkowicie zdołowano. Dzisiaj, żeby stanąć na nogi, będziemy potrzebowali jakichś 2-3 lat, bo rozcinka jednej tylko ściany wraz z zazbrojeniem trwa średnio 9-10 miesięcy. To tylko jeden problem, z którym musimy się zmierzyć. Mamy również znacznie przerzedzoną załogę. W SRK nikt nie zakładał, że my kiedykolwiek stamtąd wyjdziemy. Na „urlopy górnicze” wysyłano pracowników doświadczonych, niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania kopalni. Teraz nam ich brakuje. Balast po nieodpowiedzialnej polityce zarządzających Kompanią Węglową czy SRK będzie się za nami ciągnął jeszcze bardzo długo.

 

SG: – Jak zmiana rządu wpłynęła na sytuację kopalni?

 

SK: – Przede wszystkim tak, że perspektywę likwidacji zastąpiła perspektywa rozwoju. Do tej pory „odbudowaliśmy” około 400 miejsc pracy przy kopalni „Brzeszcze”, w Spółce Usług Górniczych, będącej spółką-córką Tauron Wydobycie. Osoby tam zatrudnione mają gwarancję przejścia „pod skrzydła” spółki Tauron Wydobycie. W samych „Brzeszczach” pracuje około 1500 osób. Mamy złoża na minimum 40 lat. Pokładem wiodącym jest pokład 510 – o dużej miąższości i bardzo dużej kaloryczności, bliskiej parametrom węgla koksowego. Prócz tego nasz węgiel ma bardzo niski stopień zasiarczenia lub wcale nie jest zasiarczony. Zanim zaczniemy przynosić zyski, musimy odbudować front wydobywczy. Brakuje nam sprzętu. To są miliony złotych, które trzeba będzie zainwestować. Zaangażowanie załogi i mieszkańców Brzeszcz sprawiło, że zakład przetrwał. Żeby osiągnąć pełnię sukcesu, musimy osiągnąć stabilizację, co – jak sądzę – potrwa kilka lat, ale w końcu się stanie. Jestem o tym przekonany.

 

SG: – Na jakich zasadach zatrudnieni są dzisiaj pracownicy ZG „Brzeszcze”? Czy przechodzenie zakładu z rąk do rąk sprawiło, że utracili posiadane wcześniej uprawnienia?

 

SK: – Wszystkie przejścia od pracodawcy do pracodawcy odbywały się w trybie artykułu 23.1 Kodeksu pracy. Porozumienie podpisane 17 stycznia 2015 roku gwarantowało, że po przejęciu „Brzeszcz” przez SRK pracownicy kopalni zachowają uprawnienia wynikające z porozumień zawartych w ramach Kompanii. Przejście do spółki Nowe Brzeszcze Grupa Tauron nastąpiło na podobnych zasadach – w oparciu o art. 23.1 i art. 241.8 Kodeksu pracy. Tak samo było ostatnio, gdy stawaliśmy się częścią spółki Tauron Wydobycie. To oznacza, że przez najbliższy rok utrzymane zostaną wszystkie dotychczas obowiązujące uprawnienia pracownicze. Później, zgodnie z literą prawa, przyjmiemy warunki takie, jakie obecnie obowiązują w spółce Tauron Wydobycie. Już dziś mogę powiedzieć, że są one korzystniejsze od dotychczas obowiązujących. Natomiast umowy o pracę wszystkich pracowników, którzy pozostali w kopalni, a nie skorzystali z osłon socjalnych, pozostają umowami na czas nieokreślony.

 

SG: – Dziękujemy za rozmowę.

 

rozmawiał: MJ

 

Źródło strona Solidarności Górniczej www. solidarnoscgornicza.org.pl