Ilość wyświetleń: 315

Sopata: To gra o przyszłość tysięcy ludzi

15 września koncern Tauron Polska Energia (TPE) podpisał list intencyjny z Ministerstwem Aktywów Państwowych w sprawie nabycia przez Skarb Państwa wszystkich akcji spółki Tauron Wydobycie. Ta ostatnia skupia trzy zakłady górnicze – ZG „Brzeszcze”, ZG „Janina” i ZG „Sobieski”. Państwo miałoby ją przejąć przed końcem bieżącego roku. O ocenę pomysłu pytamy przewodniczącego Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ „Solidarność” Tauron Wydobycie SA Waldemara Sopatę.

Solidarność Górnicza: – Panie przewodniczący, jak największy związek zawodowy zrzeszający pracowników Tauron Wydobycie SA odnosi się do koncepcji przejęcia Spółki przez Skarb Państwa? I jakie mogą być skutki realizacji tego planu dla samych kopalń?

Waldemar Sopata, przewodniczący ZOK NSZZ „Solidarność” Tauron Wydobycie SA: – Chciałbym szczegółowo odpowiedzieć na zadane pytanie. Niestety, nie mogę tego uczynić, bo po raz kolejny o tak ważnej sprawie dowiedzieliśmy się z mediów. Brak ścisłej wiedzy na temat planowanej transakcji sprawia, że wszelkie dywagacje o jej potencjalnych skutkach mają wymiar czysto teoretyczny, co nie znaczy, że powinno się ich unikać. Właściciel po raz kolejny zignorował stronę społeczną i postanowił zrobić coś, co bezpośrednio dotyczy pracowników, ponad ich głowami. Sam fakt, że ktoś idzie w kierunku wydzielenia tak zwanych aktywów węglowych poza Tauron, nie był może aż tak zaskakujący, bo o tym się wcześniej wielokrotnie mówiło, jednak informacja o formalnym uruchomieniu procesu już zaskakująca była, bo nie odbyło się w tej sprawie żadne spotkanie, nie skonsultowano tego ze stroną związkową w jakikolwiek sposób. Uważam, że to wyraz braku szacunku dla ludzi, którzy z prasy mają się dowiadywać, co ich czeka za 3 czy 4 miesiące.

SG: – Wygląda na to, że mimo odwołania poprzedniego Zarządu Tauron Polska Energia SA, poziom dialogu społecznego pozostał na dawnym, wielokrotnie krytykowanym przez NSZZ „Solidarność” poziomie…

WS: – Z pewnością szwankuje komunikacja ze strony TPE, zaś dialogu, o którym mowa w pytaniu, zwyczajnie nie ma, przynajmniej w odniesieniu do kwestii zmian właścicielskich. Właściciel co innego mówi, a co innego robi. Tego dialogiem nazwać nie można.

SG: – Podejdźmy zatem do sprawy nieco teoretycznie, ale z uwzględnieniem tego, co da się przewidzieć. Co się stanie, jeśli Skarb Państwa faktycznie przejmie Tauron Wydobycie SA?

WS: – Przede wszystkim tego typu proces niesie ze sobą bardzo wiele ryzyk – ryzyk o charakterze technicznym, ale również ryzyk w wymiarze pracowniczym. Pierwszym i największym problemem jest fakt, że myśmy zostali włączeni do koncernu Tauron Polska Energia korporacyjnie. Przez ponad 20 lat stopniowo wydzielano kolejne obszary nieprodukcyjne – sprawy kadrowo-płacowe, ochronę, informatykę – do nowych spółek-córek. Pojawia się pytanie – jak by to wszystko miało u nas funkcjonować, gdybyśmy zostali wydzieleni? Należałoby najpierw zdiagnozować, które obszary są dla nas nieodzowne, a potem te działy na nowo odtworzyć. Musielibyśmy mieć przecież jakiś dział kadrowy. Musielibyśmy mieć laboratorium, które kontrolowałoby wszelkie normy dotyczące jakości oferowanych przez nas produktów. Przypomnę, że w toku procesów konsolidacyjnych cały system laboratoryjny przekazano spółce Tauron Wytwarzanie. Obecnie własnego laboratorium nie mamy, a bez niego kopalnia nie jest w stanie funkcjonować.

SG: – Dochodzi tutaj jeszcze jedna kwestia – termin. Przejęcie spółki Tauron Wydobycie przez Skarb Państwa miałoby nastąpić przed końcem roku. Kwestie zarządzania sprawami kadrowo-płacowymi, ochrony mienia, funkcjonowania systemów informatycznych czy odtworzenia systemu laboratoryjnego musiałyby zostać rozwiązane w ciągu tych trzech miesięcy, jakie dzielą nas od 31 grudnia…

WS: – To rzecz, która budzi u mnie największe obawy. Nie sądzę, by było to możliwe w tak krótkim czasie. Ale jest jeszcze jedno zasadnicze pytanie – co w przypadku, gdy Komisja Europejska do początku przyszłego roku nie notyfikuje „umowy społecznej”? Wtedy spółka Tauron Wydobycie zostanie pozbawiona możliwości pozyskania jakichkolwiek środków na zakupy czy inwestycje odtworzeniowe, które są niezbędne, by kopalnie mogły nadal funkcjonować. Znajdziemy się „na krawędzi”, bo z jednej strony będziemy poza koncernem Tauron, a z drugiej – państwo wciąż nie będzie miało zgody Brukseli na subsydiowanie zakładów górniczych. Bieżące prowadzenie działalności w zakresie realizowania przyjętej strategii zakupowej stanie się niemożliwe. Co wtedy? Ktoś o tym pomyślał? Istnieje poważne ryzyko, że kiedy zostaniemy wydzieleni, z dnia na dzień utracimy zdolność do prowadzenia działalności. A nawet, gdyby Unia Europejska notyfikowała „umowę społeczną”, to tam przecież wpisano daty żywotności poszczególnych kopalń, ale z zastrzeżeniem, że w konkretnych zakładach będą realizowane pewne parametry wynikające z tak zwanej osi czasu (chociażby odtwarzanie nowych frontów wydobywczych). Powiem też coś oczywistego dla nas, górników, ale chyba niekoniecznie dla tych, którzy o górnictwie decydują – kopalnia jest zakładem, który wymaga inwestycji odtworzeniowych przeprowadzanych na bieżąco. Muszą być drążone chodniki, udostępniane nowe złoża, bo inaczej wydobycie węgla staje się niemożliwe. O tym niektórzy decydenci wciąż zapominają.

SG: – A co ze sprzedażą węgla? Do tej pory w miarę pewnym odbiorcą surowca był koncern Tauron, którego część wciąż jeszcze stanowicie.

WS: – Też nie wiadomo. Rozbudowanego systemu sprzedażowego nie posiadamy. Nie potrzebowaliśmy go, bo w ramach Grupy Tauron mieliśmy gwarancję odbioru wydobywanego węgla. Różnie z tym odbiorem bywało, ale generalnie ten mechanizm działał. Przypomnę, że strategię wspólnego funkcjonowania górnictwa i energetyki w jednym podmiocie zaczęto u nas realizować 23 lata temu. Przez ćwierć wieku wszystko było podporządkowane tej filozofii. Teraz, w ciągu 3 czy 4 miesięcy, wszystko ma zostać odwrócone o 180 stopni i niemal błyskawicznie mielibyśmy się przestawić na funkcjonowanie poza Grupą Tauron, również w zakresie sprzedaży. Tymczasem nasze kontrakty przewidują sprzedaż węgla energetyce po niezwykle niskich cenach. Dzisiaj ceny węgla według indeksu ARA są najwyższe od ponad 13 lat, jednak Tauron odrzuca jakąkolwiek możliwość renegocjacji cen. Jak zatem mielibyśmy się odnaleźć poza Grupą i z czego mielibyśmy się finansować? Z czego ludzie będą mieli wypłacane wynagrodzenia? A są rzeczy jeszcze gorsze. Mając w perspektywie sprzedaż spółki Tauron Wydobycie, TPE zaczął traktować pracowników w sposób karygodny. Oni chcą z nas „wycisnąć” tyle, ile się da, a potem „wypluć”. Dziś właściciel „tnie” wszystkie możliwe koszty. Nie przejmuje się przy tym zagrożeniami dla zdrowia i życia ludzkiego. Oszczędności powodują, że zaczyna brakować podstawowych narzędzi. Ostatnio zabrakło krążników do przenośników taśmowych, przez co nie można było oddać rejonu firmie, która miała drążyć chodniki. Tak się nie da zarządzać kopalniami. Pod tym względem obecny Zarząd TPE niczym nie różni się od poprzedniego.

SG: – Wróćmy zatem do pytania z początku naszej rozmowy – jakie jest oficjalne stanowisko Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” Tauron Wydobycie SA wobec planów wydzielenia Spółki poza Grupę Tauron?

WS: – Tym razem odpowiem wprost – nie ma zgody „Solidarności” na to, by Tauron Wydobycie SA została wydzielona w momencie, kiedy nie ma stuprocentowej gwarancji, iż zapisy „umowy społecznej” będą obowiązywać. Musimy mieć pewność, że po opuszczeniu Grupy Tauron będziemy mieli prawo do subwencji z budżetu państwa czy gwarantowanych cen węgla. Musimy mieć pewność, że po przejęciu przez Skarb Państwa „zmieścimy się” w przewidzianych parametrach wydobywczych i przychodowych. Proszę pamiętać, że jeśli któregoś z tych parametrów nie będziemy w stanie zrealizować, trafimy pod „program naprawczy”. To nie jest zabawa. To gra o przyszłość tysięcy ludzi – pracowników i ich rodzin.

SG: – Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiał: MJ