Ilość wyświetleń: 80

Sopata: Tauron Polska Energia – prywatny folwark prezesa

O wciąż pozorowanym dialogu w Grupie Tauron i niepewnej przyszłości kopalń należących do spółki Tauron Wydobycie wobec zaskakującej dla załogi decyzji dotyczącej wstrzymania budowy szybu „Grzegorz” rozmawiamy z przewodniczącym Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ „Solidarność” Tauron Wydobycie SA Waldemarem Sopatą.

Solidarność Górnicza: – Pierwotnie wywiad ten miało rozpoczynać pytanie o to, czy dziś – po miesiącu od naszej ostatniej rozmowy i przeprowadzeniu kilku akcji protestacyjnych – plany „rozbioru” Grupy Tauron poprzez wyodrębnienie tak zwanych aktywów węglowych uległy jakiejkolwiek modyfikacji. Tymczasem, kilka dni temu, usłyszeliśmy o zamiarze wstrzymania budowy szybu „Grzegorz”. Od powodzenia tej inwestycji zależy przyszłość Zakładu Górniczego „Sobieski”. Można się łatwo domyślić, że komunikat spowodował jeszcze większe napięcie społeczne. A może, jako strona społeczna, spodziewaliście się tego?

Waldemar Sopata, przewodniczący ZOK NSZZ „Solidarność” Tauron Wydobycie SA: – Nie spodziewaliśmy się. Decyzja w sprawie szybu „Grzegorz” jest kompletnie irracjonalna. Ostatnio mogliśmy usłyszeć, że inwestycja została zrealizowana w 50 procentach. Wyjaśniam i prostuję – cała infrastruktura wokół szybu jest gotowa. Kosztowała ponad 250 milionów złotych. Pozostało tylko dokończenie drążenia rury szybowej, co w praktyce oznacza, że jesteśmy na „ostatniej prostej”. Najwyraźniej politycy z ugrupowania rządzącego stracili wszelkie hamulce. Uznali, że skoro nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności po skandalu związanym z inwestycją w blok węglowy elektrowni „Ostrołęka”, gdzie włożono gigantyczne pieniądze, a teraz się wszystko burzy, to tutaj, w Grupie Tauron, można zrobić tak samo. Pełne poczucie bezkarności połączone z niegospodarnością. Takich rzeczy nie wyprawiała nawet Platforma z PSL-em. Można odnieść wrażenie, że na dzień dzisiejszy rząd Mateusza Morawieckiego nie ma nic wspólnego z rządem pani premier Beaty Szydło, jest za to „godną” kontynuacją rządu Donalda Tuska czy gabinetu pani premier Kopacz. Warto też przypomnieć pewne fakty. Inwestycja została wpisana do strategii koncernu przez kierownictwo Tauron Polska Energia. Przecież Rada Nadzorcza Grupy, w skład której wchodzą przedstawiciele Tauron Polska Energia SA, wszystko akceptowała. Należy dodać, że przed Prokuratorią Generalną RP trwa proces zleceniodawcy, spółki Tauron Wydobycie, oraz wykonawcy szybu „Grzegorz”, czyli Przedsiębiorstwa Budowy Szybów. Ogłoszenie odstąpienia od budowy w takiej sytuacji jasno dowodzi, że prezes Tauron Polska Energia SA jest słabym menedżerem, zaś Grupę Tauron traktuje jak swój prywatny folwark. W strukturze korporacyjnej nie może być tak, że Zarząd funkcjonuje niezależnie od przyjętej wcześniej strategii rozwoju firmy. Powiem więcej – budowa szybu i stworzenie kopalni zespolonej, połączenie wszystkich kopalń należących do Tauron Wydobycie SA, to bardzo ważne elementy znacznie szerszego planu, który umożliwia wpisanie Grupy Tauron w zasady transformacji sektora górniczo-energetycznego określone umową społeczną. Inwestycje w Grupie Tauron, które teraz próbuje się wstrzymywać, zostały opracowane kompleksowo. Urobek z „Janiny” miał być transportowany dołem do kopalni „Sobieski”, skąd wewnętrzną linią kolejową trafiałby do nowego bloku energetycznego o mocy 910 megawatów, co oznacza, że – przy okazji – wyeliminowalibyśmy możliwość ewentualnego blokowania transportów węgla przez tak zwanych ekologów. Bez szybu „Grzegorz” to wszystko traci sens. Wstrzymanie jego budowy jest skrajnie nieodpowiedzialne i wprost nie do wiary, że ktoś działający w imieniu Skarbu Państwa, w interesie publicznym, tak zdecydował.

SG: – Powiedzmy wprost, o kim mowa.

WS: – Wygląda na to, że nowy prezes Tauron Polska Energia SA, pełniący swoją funkcję od niecałych dwóch miesięcy, z premedytacją chce zniszczyć dorobek wszystkich obszarów działalności koncernu na przestrzeni ponad 20 lat. Przypomnę, że siła Grupy Tauron bierze się z właściwie rozumianej i konsekwentnie realizowanej idei konsolidacji górnictwa i energetyki. Wszystko zaczęło się w 1998 roku, kiedy połączono kopalnię „Sobieski” z elektrownią „Jaworzno III”. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu pracowników ten skonsolidowany organizm, gwarantujący stabilne dostawy energii, doskonale funkcjonował przez kolejne 23 lata, a teraz nagle przyszedł ktoś, o kim załoga w życiu nie słyszała, tylko po to, by budowany przez tyle lat podmiot gospodarczy doszczętnie rozwalić. Nie może być tak, że osoby, które w ogóle się na tym nie znają, podważają wieloletnią koncepcję rozwoju Grupy. Padają mgliste zapowiedzi dotyczące produkcji wiatraków czy paneli fotowoltaicznych, tylko nikt nie wie, kiedy to wszystko się stanie, a energia jest potrzebna tu i teraz. Gdzie tutaj jakiekolwiek myślenie perspektywiczne? Zarządzający stali się wyznawcami „religii klimatycznej” – chorej idei, na której zarabiają nieliczni, zaś tracą obciążane dodatkowymi opłatami całe gałęzie gospodarek.

SG: – Ci wyznawcy „religii klimatycznej” mogliby odpowiedzieć, że inwestycje w odnawialne źródła energii to działania o charakterze innowacyjnym, przyszłościowym, zaś tymczasowy deficyt energetyczny wynikający z szybkiego odchodzenia od energetyki konwencjonalnej można byłoby pokryć importem energii…

WS: – To ja bym się chciał dowiedzieć, kto przy globalnym wzroście zapotrzebowania na energię byłby nam w stanie tyle tej energii sprzedać? A co się stanie, jeśli inne kraje nie będą miały żadnej nadwyżki, bo same będą tej energii potrzebować? Ktoś o tym w ogóle myśli? Już nawet nie wspominam o pojęciu suwerenności energetycznej i o cenie, jaką za utratę tej suwerenności przyszłoby Polsce zapłacić. W zamian próbuje nam się wcisnąć wiatraki, które nie produkują energii, kiedy nie ma wiatru czy też panele fotowoltaiczne, które nie produkują energii, kiedy nie ma wystarczającego natężenia światła słonecznego. „Zielony fanatyzm”, jak każdy zresztą fanatyzm, nie rozwiązuje żadnego problemu, tworzy za to wiele nowych problemów i jest formą realizacji interesów niektórych państw poprzez szkodzenie innym państwom, które „bezczelnie” korzystają z własnych surowców. Myślę, że sytuacja z Kopalnią Węgla Brunatnego „Turów” wielu Polakom otworzyła oczy. Energetyka stała się istotnym elementem wielkiej rozgrywki na forum międzynarodowym, gdzie każdy dba o własne interesy i o własną niezależność, a ten, kto nie dba, jest bezwzględnie eliminowany, co mogliśmy zobaczyć na przykładzie „Turowa”. Aż trudno uwierzyć, że nasi decydenci tego nie rozumieli i „obudzili się” dopiero po fakcie.

SG: – Wróćmy do Grupy Tauron. Jak wygląda dialog związków zawodowych z Zarządem? Sam fakt, że rozmowy się toczą, powinien dawać nadzieję na rozwiązanie sporu.

WS: – Zwykle tak jest, ale nie zawsze. W istocie chodzi o to, czy obydwie strony traktują się poważnie i czy się nawzajem słuchają, zaś sam fakt organizacji spotkań z udziałem przedstawicieli stron o niczym nie przesądza. Wzięliśmy udział w dwóch turach rozmów. Jak się potem okazało, miały one tylko stworzyć wrażenie, że Zarząd Tauron Polska Energia SA jest otwarty na dialog. Jeżeli pan prezes uparcie twierdzi, iż nie posunie się już ani na krok, to o czym tutaj rozmawiać? Dla nas był to czas stracony. Mieliśmy prawdziwy pokaz arogancji, buty i lekceważenia strony społecznej. Dużo słów, mało treści. To tak w skrócie. Nie ma to nic wspólnego z zasadą partnerstwa społecznego czy poszanowaniem drugiej strony. Czasami padają stwierdzenia wręcz skandaliczne. Podczas spotkania z kierownictwem i stroną związkową w spółce Tauron Wytwarzanie pan prezes oznajmił, że każdy górnik zatrudniony w Tauron Wydobycie SA wygenerował kilkaset tys. zł zadłużenia. Po prostu obraził pracowników kopalń, bo wynik spółki Tauron Wydobycie jest efektem braku odbioru węgla przez Tauron Polska Energia SA – to ponad 600 tys. ton za czwarty kwartał roku 2020 i za początek roku 2021. Kopalnie należące do Tauron Wydobycie SA realizują wydobycie na poziomie przewidzianym wcześniej, ale surowiec nie jest odbierany, bo takie jest „widzimisię” prezesa, który ma przy tym czelność obrażać górników i twierdzić, iż „przynoszą straty”. Tak się nie da funkcjonować. Wkrótce może być jeszcze gorzej, bo ilość węgla zgromadzonego na zwałach całkowicie uniemożliwi dalsze wydobycie. Każdy pracownik wie, z czym to się wiąże, choć pan prezes być może nie wie i wydaje mu się, że kopalnię można włączyć i wyłączyć jednym przyciskiem. Jedno jest pewne – nieodpowiedzialne decyzje podejmowane przez kierownictwo Grupy Tauron potęgują napięcie panujące wśród górników, co z żadnym dialogiem nie ma nic wspólnego. Niekontrolowany wybuch niezadowolenia jest już chyba tylko kwestią czasu.

SG: – Dziękujemy za rozmowę.

Źródło: solidarnoscgornicza.org.pl