- Jeśli ktoś twierdzi, że czemuś winne są "niektóre związki zawodowe", to niech określi, jakie związki zawodowe, które osoby, z jakiej kopalni - mówi przewodniczący Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ "Solidarność" Tauron Wydobycie SA i lider Związku w ZG "Sobieski" Waldemar Sopata, komentując treść opublikowanego przez portal netTG.pl pisma Komisji Krajowej Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym padają rozmaite oskarżenia pod adresem bliżej niesprecyzowanych związkowców.

 

 

Pretekstem do wystosowania pisma przez "Sierpień 80" był zamiar likwidacji Ministerstwa Energii oraz rozproszenia kompetencji likwidowanego resortu pomiędzy inne ministerstwa, co wynika z wypowiedzi przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Przy okazji poproszono szefa rządu "o osobiste zajęcie się sprawą i udzielenie niezwykle istotnych informacji dotyczących katastrofalnej sytuacji Tauron Wydobycie S.A.".

 

Następnie autorzy pisma powołują się na dane opublikowane przez koncern Tauron Polska Energia, z których wynika, że Tauron Wydobycie SA przyniosła 262 miliony złotych straty za pierwsze trzy kwartały bieżącego roku. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy ma być, według "Sierpnia", zlecanie "bardzo kosztownych, lecz niepotrzebnych (często fikcyjnych) rzekomych »inwestycji«".

 

- Beneficjentami tego są spółki należące lub powiązane z niektórymi związkami zawodowymi lub osobami związanymi z niektórymi liderami tychże organizacji związkowych. Nie poprawia to, lecz wręcz ewidentnie wpływa negatywnie na kondycję finansową Tauron Wydobycie, pogłębiając proces upadku spółki - czytamy w liście do premiera.

 

Słowa te oburzają przewodniczącego Sopatę.

 

- Ogólniki zawarte w piśmie rzucają cień na wszystkie organizacje związkowe. Tak się nie robi. Szkalowanie i oczernianie całego ruchu związkowego jest po prostu niegodne. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie prowadziłem, nie prowadzę i co najmniej tak długo, jak będę przewodniczącym, nie będę prowadził żadnych interesów. Związkowcy prowadzący "geszefty" mieli się przyczynić do znaczącego pogorszenia sytuacji Tauron Wydobycie SA. Ja takich "geszeftów" nie mam. Czuję się obrażony osobiście, ale również jako przewodniczący NSZZ "Solidarność" w ZG "Sobieski". Oskarżenia typu "niektóre związki zawodowe" bez ich wymienienia uderzają w dobre imię "Solidarności" i wszystkich jej członków - mówi lider ZOK NSZZ "Solidarność" Tauron Wydobycie SA.

 

Nie chce zarazem wchodzić w polemikę z treścią zarzutów, bo są one - jego zdaniem - bardzo ogólnikowe.

 

- Mógłbym się odnieść do faktów, konkretnych kwestii, ale takich tam nie ma. Autorzy pisma wskazują na "korupcjogenne układy" i zlecanie przez Zarząd Tauron Wydobycie SA realizacji kosztownych inwestycji podmiotom powiązanym z "niektórymi związkami zawodowymi" lub "osobami związanymi z niektórymi liderami tychże organizacji związkowych". Powiem wprost - jeśli ktoś twierdzi, że czemuś winne są "niektóre związki zawodowe", to niech określi, jakie związki zawodowe, które osoby, z jakiej kopalni. Jak rozumiem, odpowiedni wniosek do organów ścigania został już przez autorów pisma złożony, bo tego wymaga prawo w przypadku, gdy ktoś posiada informację o przypadku złamania prawa. Jeśli tego nie zrobi, sam łamie prawo - przypomina.

 

Wskazuje też na braki merytoryczne wystosowanego pisma.

 

- Posłużono się ogólnikowymi zarzutami, żądając zarazem ujawnienia audytu przeprowadzonego w spółce Tauron Wydobycie. Wyjaśniam, że takiego audytu w ogóle nie było. Sporządzono jedynie bilans otwarcia - opis stanu firmy w określonym momencie - podkreśla Waldemar Sopata. - A skoro mówimy o złej sytuacji Tauron Wydobycie SA to muszę po raz kolejny odnieść się do historii, bo gdyby nie wstrzymanie inwestycji wraz z przejęciem władzy przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe w 2007 roku, dzisiaj ta sytuacja z pewnością byłaby lepsza. Inwestycje w górnictwie mają to do siebie, że przynoszą skutek dopiero po kilku latach. Dzisiejsze załamanie jest skutkiem skandalicznych zaniechań, jakie miały miejsce pod rządami PO-PSL. Wtedy nie robiono nic, nie inwestowano w park maszynowy, nie przygotowywano frontów robót, bo całe górnictwo przecież chciano "zwijać", więc dzisiaj mamy "dołek". To są sprawy oczywiste dla każdego, kto na co dzień funkcjonuje w górnictwie węglowym. Teraz inwestycje ruszyły, ale ich efektów powinniśmy się spodziewać dopiero za jakiś czas. Niech autorzy pisma do premiera nie udają, że tego nie wiedzą - podsumowuje szef ZOK.

 

Źródło: solidarnoscgornicza.pl

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd